To już drugi raz na 40. posiedzeniu Sejmu włocławski poseł Piotr Kowal prezentuje Izbie stanowisko Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy. Najpierw w sprawie porządkowania reguł inwestycji przy realizacji Centralnego Portu Komunikacyjnego, a teraz – projektu nowelizacji Kodeksu wyborczego, który znosi dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Lewica uważa, że to mieszkańcy powinni decydować, kto najlepiej reprezentuje ich interesy i prowadzi gminy, a nie odgórne formalne ograniczenia. Dwukadencyjność wprowadzona przez Prawo i Sprawiedliwość w 2018 roku nie miała na celu poprawy jakości pracy samorządów, lecz była politycznym zabiegiem, który miał osłabić niezależnych włodarzy, zwłaszcza tych niezwiązanych z obozem pisowskiej władzy.
W ostatnich wyborach aż 39% wójtów, burmistrzów i prezydentów zostało zmienionych. To dowód, że wyborcy sami potrafią dokonywać zmian, gdy uznają to za potrzebne.
Nowelizacja Kodeksu wyborczego znosi także zakaz równoczesnego kandydowania do rady powiatu i sejmiku województwa, co przywraca wyborcom pełniejsze prawo wyboru swoich przedstawicieli.
Warto też przypomnieć, że takim ograniczeniom nie podlegają ani radni, ani starostowie, ani marszałkowie województw, ani posłowie. Dlaczego więc rygor dwukadencyjności miałby dotyczyć tylko wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, którzy akurat mają najsilniejszy, bo bezpośredni mandat?
Samorząd to fundament demokracji lokalnej a decyzje o tym, kto zarządza wspólnotą, powinny zawsze należeć do obywateli – przekonywał Piotr Kowal w imieniu Lewicy.
Poniżej pełny tekst sejmowego wystąpienia Piotra Kowala:
„– Niezmiernie się cieszę, że akurat mi przypadł zaszczyt zabrania głosu ze strony Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy w sprawie tego ważnego projektu. W czasie ostatnich lat zaczynałem swoją pracę społeczną, polityczną w samorządzie, dlatego pamiętam te zmiany, które prawa strona sceny politycznej nam zafundowała. Może od tego zacznę, od krótkiego powrotu do tej historii, tła, tego, co powodowało prawą stroną, jeśli chodzi o te zmiany, które były i dobre, i złe. Trzeba by jasno powiedzieć, że nie wszystkie były złe. Jaka była praprzyczyna, geneza tego, że Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się na tę zmianę ustawy?
Oczywiście możemy opowiadać, że chodziło o zwiększenie transparentności, że chodziło o to, żeby walczyć z układami, bo wy lubicie to określenie, ale chodziło przede wszystkim o to, aby pozbyć się – i to jak najszybciej, bo przecież pierwotne założenia były takie, żeby ta ustawa obowiązywała praktycznie od zaraz – lubianych i niezależnych samorządowców, którzy kandydowali z własnego komitetu czy samorządowców z Koalicji Obywatelskiej, Lewicy lub Polskiego Stronnictwa Ludowego. To tak naprawdę jest praprzyczyna, dla której zdecydowaliście się na zmianę tej ustawy. Dobrze, że dzisiaj klub parlamentarny PSL składa tę ustawę, bo uważam, że akurat nad tym projektem warto dyskutować, bo samorządowcy…
Przecież idąc jako Koalicja 15 października, obiecaliśmy odwrócenie złych zmian, które PiS wprowadził w kwestii samorządności. Chcę powiedzieć państwu jeszcze jedną rzecz odnośnie do złych zmian, które wprowadziliście. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, co kierowało ustawodawcą wtedy, kiedy wprowadzaliście zmianę kolejności obsadzania poszczególnych komisji wyborczych. Pamiętacie państwo, że jest teraz taki dziwny przepis dotyczący tego, że jeśli ktoś kandydował ileś razy z rzędu z tego samego komitetu, to ma pierwszeństwo w obsadzaniu komitetów swoimi ludźmi bez losowania? Reszta musi się poddawać temu losowaniu. Tylko ten jeden komitet, bo wtedy, pamiętam, akurat dotyczyło to tylko Prawa i Sprawiedliwości, tylko Prawo i Sprawiedliwość jakoś wyjątkowo nie musiało. Więc myślę, że to też dobry moment… (Wypowiedź poza mikrofonem) Oczywiście, że tak. Pamiętam, panie pośle, doskonale. Myślę, że jest to dobry moment też na to, żebyśmy o tym porozmawiali. Jeżeli chodzi o samą dwukadencyjność, to trzeba jasno powiedzieć, że nie jest tak, że ludzie są nieświadomi. Mam wrażenie, że państwo wychodzicie z założenia, że ludzie nie wiedzą, co robią. Otóż ludzie wiedzą, co robią.
W ostatnich wyborach zostało wymienionych 39% samorządowców. Nie potrzeba było sztucznego ustawowego ograniczenia. Wystarczyło to, że ludzie dowiedzieli się i mogli sami dokonać oceny pracy samorządowców. Nie ma potrzeby, aby to ograniczać w sposób ustawowy, tym bardziej, że wielu konstytucjonalistów mówi jasno, że ten konstytucyjny zapis jest nieprawidłowy. Oczywiście wasz Trybunał Konstytucyjny uznał, że może być. Tak, my wiemy, że tak jest.
Prawda jest natomiast taka, że konstytucja jasno mówi, że nie powinno się ograniczać biernego prawa wyborczego. Jeżeli chodzi o miasta, to myślę, że tutaj problemu ze znalezieniem lepszych włodarzy nie będzie. Pewnie, gdyby nawet do tego doszło, to byłoby to do wykonania. Proszę spojrzeć, bo przecież powołujecie się państwo często na Polskę lokalną: w takich 8-tysięcznych, 9-tysięcznych czy nawet mniejszych gminach trudno będzie znaleźć dobrego lidera, który poprowadziłby tę lokalną społeczność. (Wypowiedź poza mikrofonem) Tak, panie pośle Sachajko. Wiem, że pan już tutaj pokrzykiwał, że wystarczą dwie kadencje. Pana dwie kadencje też by wystarczyły. Być może dla pana trzeba by wprowadzić dwukadencyjność posłów.
Szanowni Państwo! Oczywiście zgadzam się z tym, co powiedział pan poseł Romowicz – ta ustawa będzie pewnie dzielić nasze środowiska polityczne, bo jednak idzie w poprzek. Po konsultacjach z koleżankami i kolegami z klubu parlamentarnego Lewica będę natomiast rekomendował, żeby pracować nad nią dalej w komisjach i przy okazji przywrócić jeszcze te kwestie, które były źle przygotowane w poprzedniej ustawie, tak żebyśmy zrealizowali obietnicę złożoną samorządowcom i innym ludziom.”.
Dodajmy, że poseł Piotr Kowal jest członkiem sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, będzie więc mógł dalej pracować nad zapisami prezentowanego projektu ustawy.
Opr. nim, 12 września 2025 r.

















